Słowo Pasterza

Epizod uwięzienia Jeremiasza w cysternie jest jednym z najbardziej znanych wydarzeń w życiu proroka. Jego prorocka posługa naznaczona byłam tragizmem od samego początku. Już w chwili powołania usłyszał on słowa: „Oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi.

Konflikt Jeremiasza z władzami świeckimi i religijnymi oraz z narodem był następstwem głoszonego przez niego słowa Bożego. Jeremiasz przez wiele lat piętnował grzechy ludu i władz, obnażał powierzchowność wiary narodu i oderwanie się od Boga i od Jego przykazań. Nie była to łatwa misja, a Jeremiasz był przecież tylko człowiekiem. Dlatego w chwili słabości skarży się: „Biada mi matko moja, żeś mnie porodziła, męża skargi i niezgody dla całego kraju”. Ale nie mógł nie głosić nawet najtrudniejszych prawd, bo każda próba milczenia powodowała cierpienie, które prorok opisuje następująco: „Wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem”.

Końcowa faza jego działalności przypadła na okres oblężenia Jerozolimy przez wojska babilońskie króla Nabuchodonozora. Prorok otrzymał wtedy od Boga polecenie wezwania obrońców świętego miasta do poddania się. Żądanie to wydawało się obrońcom absurdalnym. Ciągle wierzyli, że pomoże im Bóg i sąsiedzi. Nic takiego jednak nie nastąpiło i miasto ostatecznie upadło, i zostało zburzone, a ludność częściowo wybita, a częściowo wywieziona do niewoli. Poddanie miasta prawdopodobnie uchroniłoby je od tego strasznego losu.
Słowo Jezusa również czasami bywa bardzo wymagające. Nie ociągajmy się jednak z jego wypełnieniem, bo jest ono dla nas zbawienne.